30 lipca 2015

kuchenny fartuch urodzinowy

Jak wiadomo, zazwyczaj ilość pomysłów na prezenty, jest odwrotnie proporcjonalna do wieku obdarowywanego. Ja mam dodatkowy problem ze znalezieniem prezentów, które mogę uszyć. Ostatnio o wiele mniej szydełkuję i dziergam, i największą przyjemność sprawia mi szycie, a przy okazji pozwala stworzyć bardziej poważne prezenty niż breloczki, maskotki i inne pierdupały.
Tylko co uszyć? Ubrań w ciemno szyć nie będę, jakichś kosmetyczek i torebeczek mam wrażenie, że wszyscy maja pod dostatkiem, no i nigdy nie wiem jaki uszyty prezent byłby trafiony. Zainteresowania osobnika obdarowywanego rzadko pomagają, chyba, że jak w przypadku Sylwii lubi się gotować. Dlatego na jej urodziny powstał spersonalizowany fartuszek kuchenny.


Uszyty z bawełny przeznaczonej na obrusy, więc powinna się dobrze prać.
Dół ma z półkola (prawie - z tyłu przecież nie musi się stykać), a góra to jakieś takie moje wariacje na temat. Żeby się lepiej układała ma zaszewki. Najpierw chciałam poprzestać na tych dolnych, ale paskudnie odstawała na biuście, więc dorobiłam też zaszewki piersiowe. Oczywiście na przypał. Chyba wygodniej byłoby je ukryć w szwach i wyciąć górę z 3 części zamiast jednej.



Poza tym góra jest podwójna, przez co nie wyłażą żadne strzępiące się brzegi (bo materiał się strzępi jak nieszczęście). Dół za to pojedynczy. Mam nadzieję, że Sylwia będzie zadowolona z prezentu, który może czasem ochroni ją własną piersią przed plamami. Na części wewnętrznej wyszyłam maszynowo S i warzywa. Dla jasności są to marchewka, pomidor i brokuł, a nie jak stwierdził Dziad - kapusta i grzyb atomowy.