19 sierpnia 2015

Kutulu

A podobno Cthulhu, choć jak dla mnie to jakiś dziwny zlepek przypadkowych liter. Jest to kolejny potwór z książki, o której wspominałam przy okazji Nosferatu i jednocześnie forma zapłaty za nią. A właściwie łapówki. No dobra, sposób odwdzięczenia się i okazania ciepłych uczuć.


Jest nieodłącznym towarzyszem An. To była miłość od pierwszego wejrzenia. A teraz zwiedzają razem świat. Duma mnie rozpiera.


Zdjęcia ukradłam.Więcej foci ze szczegółami będzie jak na drugim końcu świata wyjdzie słońce.

twór: Kutulu
rok powstania: ok. 2010
miejsce zamieszkania: gdzie An, tam on. Aktualnie gdzieś w świecie.
schemat: z książki.

7 sierpnia 2015

deska na kundla

Jak już wspominałam Mi ma kundla. I nosiła go w strunowej torebce, bo nie miała na niego ubranka. Teraz już ma. W prezencie urodzinowym dostała pokrowiec na czytnik.



Nakombinowałam się przy tym, że hej. Nie jestem całkiem zadowolona, ale ważne, że spełnia swoją funkcję. I pliszka ma się gdzie podziać. Niestety nie miałam czytnika żeby przymierzyć czy pasuje i ramka wyszła trochę ciasno. Trzeba pamiętać o dodawaniu kilku milimetrów luzu w takich przypadkach. Oprócz ramki/wałka czytnik trzymają też gumki.


Całość usztywniłam twardą okładką od zeszytu. Poza tym od wewnątrz wypchałam pokrowiec ociepliną, żeby amortyzował czytnik w razie jakichś wstrząsów i izolował od zimna - czytniki go nie lubią.

5 sierpnia 2015

pliszka

Miałam już do czynienia z haftem matematycznym, wstążeczkowym i krzyżykowym oczywiście. Ale ten wydaje się najciekawszy. I przy okazji najbardziej ambitny. Zresztą widać. Haft płaski, cieniowany. Dłubania jest dużo, ale ja od tego jestem. No i Mi dostała wyhaftowaną pliszkę.
Tak wygląda realna pliszka,


a tak wyhaftowana:


Zdobi ubranko na kundla Mi. Biedny nie miał ubranka to mu uszyłam. Ale o tym innym razem.
Co do haftu to najpierw narysowałam kontury pliszki, a potem już kombinowałam wyszywając.
Wyglądało to tak:


Najwięcej problemów miałam z dobraniem kolorów, głównie brązów, bo wbrew pozorom wcale nie jest ich na pliszce mało. W rezultacie korzystałam z podręcznikowych rysunków pliszek i uprościłam kolory jak mogłam.
Drugim problemem był rysunek. Jako, że nie jestem w tym zbyt dobra musiałam go często poprawiać, zmieniać i spierać (co widać na zdjęciach), przez co też haft musiałam dopasowywać do zmian. Na pierwszy raz lepiej znaleźć gotowy rysunek. No ale, że schematyczne rysunki pliszek przeznaczone do haftu płaskiego raczej w necie trudno znaleźć, trzeba sobie radzić jak się potrafi.
Do wyszywania używałam muliny. Z tą różnicą że odcinałam kawałek i dzieliłam ją na części po dwie nitki (mulina składa się z sześciu), więc z odciętego kawałka miałam 3 nitki do wyszywania.
Póki nie musiałam poprawiać rysunku i nie bałam się, że dobiorę złe kolory, właściwie nawet szybko mi szło - przez 3 dni wyszyłam ponad połowę.