14 stycznia 2018

kosmetyczka w trawy

Kolejny prezent. Tym razem dla Mi.
Jak powszechnie wiadomo Mi lubi chwasty. Najczęściej jeść, więc z traw pewnie dużego pożytku nie ma, ale takie różne gatunki bardzo mi do niej pasowały. I mimo że nie znam się na tyle żeby potrafić je sklasyfikować, poza charakterystycznymi pędami babki (Mi pewnie lepiej pójdzie), to są mi bardzo dobrze znane z widzenia. I kojarzą mi się z naszymi młodzieńczymi spacerami po piaszczystych goździkowych ścieżkach. Jeszcze łubin by się przydał.



Kosmetyczka jest uszyta z dość grubej bawełnianej tkaniny w naturalnym kolorze. Ma podszewkę w łowickie wzory, które zostały spowinowacone z Mi, więc też pasują. Wzory jednak są szare, żeby nie kłóciły się z wierzchnią stonowaną warstwą. Zapinana na zamek. Planowałam jeszcze uszyć kieszonkę w podszewce, ale nie miałam odpowiedniego suwaka i doszłam do wniosku, że nie jest tam niezbędna.


11 stycznia 2018

dwie wady

Już po świętach, więc można ujawniać prezenty.
Dziad dostał ode mnie koszulkę z napisem, który mu kiedyś pokazałam i bardzo mu się spodobał. Jako jego żona mogę potwierdzić, że doskonale do niego pasuje.


Koszulka wykonana moim tradycyjnym sposobem. Mam jednak podejrzenia, że pozostawienie szablonu zbyt długo na koszulce może powodować przesiąkanie farby i nierówne krawędzie liter. Jak w tym przypadku. Chyba jak odklejam szablon od razu, efekt jest lepszy. Muszę to zbadać...