25 grudnia 2019

intarsjowany zegar z wilkami

Przy wymyślaniu świątecznego prezentu dla Zakapiora już któryś raz przypomniał mi się zegar. Początkowo miał nawiązywać do skeczu Monty Pytona z Ministerstwem Głupich Kroków z Johnem Cleesem, którego nogi robią za wskazówki.
Jednak u Zakapiorów jest mało ścian, bo większość zajęta jest szafami i książkami, dlatego wolałam zapytać o zdanie Mi. Nie była przekonana do pomysłu, ale w końcu stwierdziła, że może być i może poświęcić cenny kawałek ściany. Tylko trochę słabo dawać prezenty które tylko "mogą być". Wtedy przypomniało mi się, że Zakapiorowi podobała się kiedyś intarsja z jeleniem. A tak się złożyło, że w październiku, jak co roku, wybraliśmy się na rykowisko i chociaż jelenia widzieliśmy tylko jednego, to spotkał nas większy zaszczyt i trafiliśmy na 5 osobową watahę wilków. Dlatego postanowiłam na intarsji umieścić wilki. A intarsję na zegarze. Planowałam nawet zrobić zegar dwustronny, ale Mi odradzała, a przy tym było już wystarczająco dużo roboty.
Pomysł intarsji Mi przyjęła już bardziej entuzjastycznie.

4 listopada 2019

haft z sukienką

Od dawna chodziła za mną haftowana odzież. Nie byłam pewna co wyhaftowane na czym, ale kiedy, to była tylko kwestia zebrania się. No i się zebrałam przy okazji znalezienia kawałka bawełny z lnem i kolejnej sukienki. Najpierw planowałam koniczynę, potem polne kwiaty typu chabry i maki, w końcu krzaczek truskawki, albo nawet jeżyny, ale z każdym z tych wyborów było coś nie tak. Najbliżej było mi do koniczyny, ale nie byłam pewna czy umiem ją realistycznie wyszyć. W końcu Mi podesłała mi stronę z wzorami do haftu z XVIII wieku. To dopiero była inspiracja! Wtedy padło na niezapominajki. Dość proste, niewielkie, niekontrowersyjne i bardzo przeze mnie lubiane.




13 października 2019

suknia ślubna Kingi

Kinga już jest po ślubie, więc mogę publikować suknię z czystym sumieniem.
Według zmówienia suknia miała być prosta, skromna i miało nie być z nią dużo zachodu. W rezultacie okazało się, że choć forma nie należy do skomplikowanych, to jednak trochę pracy z nią było. Suknia miała mieć wyraźny kształt litery A z uniesionym dołem, zielony pasek i dość prostą, koronkową górę z mini rękawkiem. No i właśnie. Z koronką zawsze jest trochę zabawy, a żeby dół się uniósł, potrzebna była długa halka tiulowa, bo Kinga ma awersję do halek na kole (co doskonale rozumiem). Suknia miała być skromna i wygodna, więc odradziłam gorset.

10 lipca 2019

suknia ślubna Kingi - halka

Kinga jeszcze zanim się zaręczyła powiedziała mi, że chciałaby żebym to ja uszyła jej suknię. Miała nie być skomplikowana i prosta w formie. Po zaręczynach już próbowałyśmy ustalić jak ma wyglądać ze szczegółami, co nie było łatwe, bo zwykle mało kto zna się na krawiectwie i ślubnych tkaninach. W rezultacie okazała się trochę bardziej czasochłonna niż się spodziewałam i potrzeba było trochę modyfikacji i uzgadniania jaki właściwie ma być efekt końcowy.



11 czerwca 2019

torebka z broszką

Tak się jakoś składa, że wszystkie trzy, przy okazji oficjalnych wyjść nie mamy żadnej adekwatnej torebki. Zwykle brakuje nam uniwersalnej w czarnym kolorze. Kiedy mama wybierała się na wesele, postanowiłam w końcu taką uszyć żeby nie musiała iść ze starą, sfatygowaną torebką z odzysku.


10 maja 2019

mamina sukienka

Mama od zawsze lubiła długie zwiewne rozkloszowane sukienki i cięciami francuskimi. Kupowała je w indyjskich sklepach, chociaż trudno je było spotkać, a jak już były to zwykle bardzo drogie. Dlatego jak wreszcie znalazłam wiskozy w ładne wzory (naprawdę ma takich zbyt wiele) nakupowałyśmy ich 3 siaty. To pierwsza sukienka, która z tych tkaninowych łowów powstała.

23 kwietnia 2019

papaverowa książka o kontrukcji

Jak wiadomo lubię konstrukcję. Z pomocą książki Kowalczyka skonstruowałam już dużo rzeczy. Było to dla mnie jednak bardzo dużo pracy, bo musiałam uważać na oznaczenia w książce (litera l i cyfra 1 wyglądają tam identycznie, a występują blisko siebie), szyć próbne modele i dopasowywać je, bo rzadko pasowały od razu, a język którym napisana jest ta książka nie jest najprzystępniejszy. W każdym razie książka była moją podstawą uwzględniającą wszystkie kategorie odzieży damskiej od bielizny przez bluzki, spodnie, spódnice, sukienki, płaszcze, kończąc na konstrukcji kołnierzyków i stójek. Modelowanie nigdy dla mnie wielkim problemem nie było. Przesuwanie zaszewek jest proste, wymyślenie zakładek czy kontrafałd też nie stanowi dla mnie problemu, a skomplikowanych marszczeń raczej nie lubię, ale myślę, że też bym sobie z nimi poradziła. Wyobraźnię przestrzenną raczej mam, a to geometria w najłatwiejszej i najmilszej postaci.